czwartek, 8 lutego 2018

Od Kevina c.d Taigi

- Jasne, w sumie i tak mam teraz wolne. - wzruszyłem lekko ramionami.
- Dobrze, to jeszcze napiszę. - stwierdziła. Lekko przytaknąłem. - To do zobaczenia. - uśmiechnęła się.
- Do zobaczenia. - odwzajemniłem uśmiech.
Dziewczyna zniknęła za drzwiami, a ja włożyłem dłonie do kieszeni spodni i poszedłem do siebie. Wyszedłem z Archim na spacer nad jezioro, oboje lubiliśmy tam chodzić, a zwłaszcza nocami. Ja leżałem wtedy na piasku i oglądałem gwiazdy, a on obwąchiwał teren z nowych zapachów. Wróciliśmy do prawie czterech godzinach, senny wziąłem prysznic i później niemal od razu zasnąłem.
Następnego dnia z samego rana miałem spotkanie z komendantem, dał mi trochę wykładów, a później już mogłem wrócić do swojej pracy. Dzisiaj kontynuowaliśmy rozwiązywanie tajemniczej śmierci nastolatki. Rodzice rano wyszli z domu, wrócili po południu a córkę zastali już martwą. Mimo dokładnej sekcji nie mamy pojęcia czy było to morderstwo, czy samobójstwo, co było bardzo dziwne... kiedy jechaliśmy do naszego patologa, zadzwonił mój telefon, odebrałem więc.
- Hej, to jak drink aktualny? - spytała.
- Hej, jasne. - odpowiedziałem jedną ręką włączając kierunkowskaz i skręcając. - O której by ci pasowało? - spytałem.
- No nie wiem, tak coś 21? - zaproponowała po chwili namysłu.
- Jasne, podejdę po ciebie to pójdziemy razem. - stwierdziłem.
- Super, to do zobaczenia.
- No, papa. - rozłączyłem się odkładając telefon na siedzenie obok.
* * *
Dzisiaj założyłem czarne spodnie, czerwoną koszulę w kratę a na to skórzaną kurtkę z materiałowym, szarym kapturem, oraz z czarnymi ściągaczami na nadgarstkach, co tylko mi ułatwiło sprawę z bliznami.
Tak jak się umówiłem z dziewczyną, punktualnie o 21 byłem pod jej blokiem i czekałem z dłońmi w kieszeniach.

Tai?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz