- Właśnie widzę. - uniosłem lekko brwi. - Może na prawdę skończysz już? - zaproponowałem.
- Nie, nie wtrącaj się ile piję. Panuję nad tym. - stwierdziła pewnie dopijając trunek i poprosiła o kolejny.
Westchnąłem ciężko obserwując ją, byłem pewien że jest już pijana i że niedługo będę ją musiał nieść śpiącą do samochodu, a później do mieszkania. Mimo to jednak i tak nie miałem nic do gadania, bo Tai i tak robiła to, co chciała. W tej kwestii również się nie zmieniła. Wypiła jeszcze dwa, po czym spojrzała na mnie z iskierkami w oczach, a ja poczułem pewnego rodzaju niepokój. Nagle złapała mnie za dłoń, aż drgnąłem.
- Chodź, zatańczymy. - stwierdziła schodząc chwiejnie z krzesełka.
Westchnąłem i szedłem za nią, asekurując ją aby nie wpadała na innych, gdy delikatnie się chwiała. To był chyba najdziwniejszy taniec, ale właściwie nieco zabawny. Piosenka była wolna, mimo to na początku Tai tańczyła, jakby było to jeden z tych skocznych kawałków. Dopiero później przykleiła się do mnie.
- Uważam, że powinniśmy już wracać. - stwierdziłem trzymając dłoń na jej plecach.
- Nie marudź. - uśmiechnęła się zaciskając dłonie na mojej koszuli, mocniej wtulając się w mój tors.
Spokojnie, przecież to nic takiego. Jest podpita, nie wie co robi, a rano i tak nie będzie zapewne za wiele pamiętała. W końcu nie jest to nic złego. Tańczyliśmy tak kilka kawałków, później w końcu udało mi się wyciągnąć ją do samochodu. Odwiozłem ją do domu i tak jak przewidywałem, zasnęła w drodze. Stanąłem na światłach i spojrzałem na nią zastanawiając się. Postanowiłem wziąć ją do siebie, nie miałbym jak zamknąć jej mieszkania na noc, a nie chciałem ryzykować, aby ją ktoś okradł. To popularne ostatnimi czasy.
Wjechałem autem do garażu, po czym zaniosłem śpiącą dziewczynę do domu. Cały czas mruczała coś pod nosem, jednak nie rozumiałem dokładnie co. Położyłem ją w pokoju gościnnym, ściągnąłem jej buty, przykryłem kołdrą i po cichu wyszedłem, gasząc światło.
* * *
Następnego dnia rano obudziłem się pierwszy, postanowiłem więc zrobić śniadanie dla mnie i dla Tai. Jako że ona nadal spała, wszystko ułożyłem na niewielkiej tacce i zaniosłem jej do pokoju. Położyłem to obok niej na łóżku, razem z tabletką, bo domyślałem się, że będzie potrzebna.
Po tym sam siedziałem na dole i przeglądałem akta podejrzanego na komputerze, które podesłał mi Will.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz