- Mi to mówisz? Ja się go wręcz boję - Spojrzałam na Kevina, widząc moje rozbawienie, nie mogliśmy się powstrzymać, aby nie parsknąć śmiechem. Lucy zawsze miała ciekawy gust, jeśli chodzi o facetów. Nie była brzydka i głupia, kręciło się wokół niej, wielu sympatycznych gości, którzy byli normalni, studiowali, pracowali, odzywali się i potrafili rozmawiać z innymi.
- Dobra chodź, bo jeszcze coś pomyślą - Wyszeptał mi do ucha, na co skinęłam głową. Kevin usiadł w salonie, gdzie było już nakryte, ja natomiast poszłam po zapiekankę makaronową z kurczakiem i warzywami. Postawiłam ją na stole i nałożyłam każdemu po kawałku, podczas gdy Kevin nalał nam trochę czerwonego wina.
- Mówiłam już Kevinowi, że macie bardzo ładne mieszkanie - Lucy uśmiechnęła się do mnie - Lucuś ma już własny dom z pięknym ogrodem, ma aż trzy piętra! Kiedyś Cię zaproszę - Uśmiech nie schodził jej z twarzy, a ja starałam się zachowywać normalnie. W takich chwilach, wygląda jak zwykła pusta laska, a przecież nie ma siana w głowie. Zaczęłam jeść, kiedy chłopak prawie rzucił talerzem o stół, patrząc na mnie wymownie.
- Coś się stało? Spaliłam, albo nie doprawiłam? - Spojrzałam najpierw na nich, a później na Kevina.
- Według mnie, jest bardzo smaczna - Wzruszył ramionami. Biedak, już miał dosyć tego wieczoru.
- Och! Moje kochanie, nie je mięsa - Wyjaśniła Lucy.
- Wystarczyło powiedzieć - Westchnęłam - W lodówce mam sałatkę z serem feta, może być? - Spojrzałam na chłopaka. Moje pytanie, chyba trafiło do próżni, gdyż nie uzyskałam odpowiedzi. Dopiero po chyba dwóch minutach skinął głową. Zaczynam się zastanawiać, jak oni się poznali i jak dogadują
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz