- Może masz rację. - wzruszyłem lekko ramionami, rysując małe kółka na jej udach.
Następne dni, tygodnie, miesiące mijały nam spokojnie, można powiedzieć że wróciliśmy do swojej codzienności, ale na szczęście przy tym ani trochę się od siebie nie odsunęliśmy, wręcz przeciwnie. Wróciliśmy do upojnych nocy i cieszyliśmy się sobą.
Tego wieczora Lucy wręcz prosiła się do nas ze swoim chłopakiem. Jak twierdziła powinniśmy zacisnąć więzy, zapewne marzyły jej się podwójne randki czy coś w tym stylu, jednak nas to nie specjalnie interesowało.
Swoim przybyciem pokrzyżowali mi trochę plany, ale może to znak, że na taką okazję trzeba przyszykować coś bardziej romantycznego.
Nagle rozległo się pukanie do drzwi, poszliśmy razem z Tai otworzyć i weszli "nasi" znajomi. Chłopak Lucy wyglądał dziwnie... miał na sobie nieco przybrudzone spodnie, bardzo luźną koszulkę na ramiączkach. Miał pełno kolczyków, tatuaży i dużego irokeza. Bogaci rodzice? Zapewne.
- To jest mój misiak, Lucas. - dziewczyna przedstawiła nam chłopaka.
- Em, cześć... Kevin. - podałem mu dłoń, jednak chłopak tylko patrzał na mnie czerwonymi oczami, więc odsunąłem dłoń, przyglądając mu się.
- Lucas nie lubi mówić. - powiedziała i pociągnęła go do salonu.
- To będzie ciężki wieczór. - szepnąłem oplatając dłonie wokół talii Tai i chowając nos w jej włosach.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz