niedziela, 18 lutego 2018

Od Taigi C.D Kevina

- Mówiłeś, że mieszka sam - Spojrzałam ze strachem w drzwi. Na szczęście wszelkie dźwięki ustały, a w pomieszczeniu na nowo nastała głucha cisza.
- Tak mówił i wszyscy to potwierdzali - Westchnął, ocierając swoje czoło - Nie możemy tam iść. Było ich przynajmniej pięciu i nie mają dobrych zamiarów.
- Ale nie możemy też tutaj siedzieć i nic nie robić - Kevin wręcz warknął. Dlatego objęłam go delikatnie.
- Musimy się uspokoić... Ludzie nie znikają bez powodu, musi być jakieś przejście, przeszukajmy szafki, w końcu coś się znajdzie - Ze wszystkich sił próbowałam ukryć swój strach. Nigdy nie byłam na żadnej "akcji" zawsze jechaliśmy, jak już było po wszystkim, a teraz jestem w jej samym środku. Nagle usłyszeliśmy znajomy dźwięk dzwoneczka. Przez szybkę w drzwiach widzieliśmy, że ktoś idzie, ale nie mogliśmy rozpoznać kto, ponieważ była chropowata.
- Bez jaj - Mruknął bezgłośnie Kevin.
- Przecież to niemożliwe - Spojrzałam na dzwonek, który znajdował się także na nodze zmarłej kobiety. Musiał być ten sam... Ale jak to możliwe?

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz