Rozejrzałam się po całym prosektorium. Nigdy nie wywoływały u mnie strachu, ale teraz było inaczej. Już sama opowieść wywoływała u mnie poczucie niepewność, a gry ten staruch zniknął to już zupełnie przeszły mnie dreszcze.
- A z nim co? Zapadnie tu ma czy co? - Lynn zaczął skakać w miejscu, gdzie stał niedawno ten człowiek.
- Dlaczego przywieźli ją do niego? Te tereny nie należą jeszcze do nas? - Zapytałam podchodząc do kobiety. Była... Dziwna. Nie wyglądała jak inne trupy. Na jej ciele nie było także nawet odleżyn, nie możliwe, żeby zginęła w przeciągu kilku godzin.
- Wioska obok jest jeszcze jego. Ma wszystkie papiery i działa zgodnie z prawem - Odpowiedział pewnie.
- Czy tylko ja czuje się tutaj niepewnie? - Kevin przyciągnął mnie do siebie, tym samym odciągając od ciała.
- Wyluzuj, są tutaj same trupy - Lynn wzruszył ramionami, próbując otworzyć drzwi.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz