Zilustrowałem wzrokiem mężczyznę, wyglądał strasznie. Podobnie jak Lucas... nie zdziwiłbym się, gdyby mieli ze sobą coś wspólnego. Ten sam wzrok... brr. Weszliśmy do środka, trzymałem Tai za dłoń a ona splatała nasze palce. Zjechaliśmy starą, skrzypiącą windą na dół. Same korytarze nie wyglądały jakoś strasznie, jednak znacznie bardziej wolałem prosektorium Lynna. Weszliśmy do głównego miejsca budynku, akurat na sole leżała młoda, blada kobieta. Lynn dał mu już sprzęt, a ten ułożył go na innym blacie.
- A co my tu mamy? - spytał Lynn podchodząc do kobiety.
- Żadnych śladów pobicia, nic. Znaleźli ją zakopaną w piwnicy, nie zgadza mis ię kilka rzeczy. - po chwili zaczął opowiadać szczegółowo co udało mu się odkryć, mówił też że nie wiadomo zupełnie kim ona jest. Pokazał nam też swoje te tradycyjne metody, a jednym z nich był dzwoneczek na palcu martwego, aby w razie gdyby jednak żył mógł dać znać.
Nagle światło zaczęło mrugać, aż zgasło zupełnie. Nieco mocniej ścisnąłem dłoń Tai, gdy znów się zapaliło, mężczyzny już nie było...
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz