piątek, 9 lutego 2018

Od Taigi C.D Kevina

- A planujesz mi wchodzić do sypialni? - Podniosłam rozbawiona jedną brew - W takim przypadku, muszę skołować sobie linę - Zaśmiałam się cicho.
- Nie jestem podglądaczem, ale ta kanapa wydaje się mało wygodna - Stwierdził po chwili z uśmiechem, na co jeszcze bardziej zaczęłam się śmiać.
- No przykro mi masz do wyboru to, albo krzesło - Wskazałam na krzesło, które stało przy biurku.- Niestety nie mam dodatkowego pokoju.
- Jakoś sobie poradzę - Zapewnił z uśmiechem, na co skinęłam głową.
- Łazienka jest zaraz po prawej, idź się ogarnąć, a ja w tym czasie wyciągnę Ci świeżą pościel - Wstałam z kanapy i wzięłam kieliszki, aby wynieść je do kuchni. Od razu je umyłam, aby rano nie mieć za dużo do zmywania. Kiedy ponownie weszłam do salonu, chłopaka już nie było. Słyszałam już tylko lecącą wodę. Tak jak mówiłam, szybko rozłożyłam mu kanapę i nakryłam prześcieradłem, a także dałam dwie poduszki i kołdrę, której i tak zapewne nie użyje, gdyż to właśnie w salonie znajdował się owy wadliwy kaloryfer. Nim zdążyłam wejść do swojej sypialni, prawie zderzyłam się z Kevin. Wyszedł z łazienki w samych bokserkach co nieco mnie... Zawstydziło? Jego ciało było idealnie wyrzeźbione, a moje czerwone policzki i wzrok, który starał się od niego uciekać, zapewne nie uszły jego uwadze.
- Może trochę skręcę chociaż kaloryfer? Nie będzie tak gorąco - Zaczął z uśmiechem, dobrze, że w korytarzu panował półmrok, może moje rumieńce nie były aż tak widoczne.
- Wiesz co, jest zepsuty, także jak będzie Ci za ciepło to możesz otworzyć okno - Mruknęłam - Jak będziesz czegoś potrzebować to wołaj - Szybko go minęła zatrzaskując za sobą drzwi od sypialni. Wzięłam głęboki oddech i złapałam za piżamę, która leżała na łóżku. Teraz to mi było gorąco i nie była to wina temperatury panującej w mieszkaniu.

Kevin?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz