Westchnąłem ciężko.
- Gdyby to było takie łatwe, jak słowa. - Po chwili odsunąłem się od niej. - Dzięki - uśmiechnąłem się delikatnie.
Teraz już ściągnąłem bluzę bo bylo tu na prawdę bardzo ciepło.
Po chwili ciszy zmieniliśmy temat i znów gadaliśmy na luźne tematy.
Wypiliśmy niemal całą butelkę wina, trochę weszło w krew i już żartowaliśmy i śmialiśmy się i opieraliśmy o siebie.
- Chyba już kolego nie wrócisz do domu. - powiedziała gdy chciałem złapać na kluczyki.
- Nie jestem pijany - spojrzałem na nią zmieszany.
- Jednak to alkohol. - zauważyła.
Westchnąłem i znów usiadłem.
- to co, przywiązesz mnie do kanapy żebym spokojnie spał? - uśmiechnąłem sie.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz