niedziela, 18 lutego 2018

Od Taigi C.D Kevina

- Ty mały gówniarzu, puszczaj mnie! - Mężczyzna zaczął krzyczeć, widocznie chciał się wyrwać.
Nie rozumiałam tego wszystkiego. Był sam? Ale co z resztą? Co z ludźmi, których widzieliśmy wcześniej i przecież wydawałoby się, że zwłoki ożyły. Kevin podszedł do mnie tuląc mnie mocno.
- I co Lynn fajnie? Chciałem żebyś zszedł na zawał, Ty stary przeklęty dziadzie! Odbiłeś mi Mary, moją Mary! - Kiedy wychodził patrzył na nas z opętaniem. Złapałam mocniej rękę Kevina.
- Nie wierzę - Lynn parsknął śmiechem, a my spojrzeliśmy na niego, gdy jechaliśmy windą na górę - To mój stary kolega ze studiów. Podbijał do Mary, ale ta go olała i była ze mną. Aktualnie to moja żona - Powiedział dumnie.
- Czekaj... Zgotował nam horror, bo dziewczyna go nie chciała jakieś 20 lat temu? - Zapytałam, jakby dla upewnienia się.
- No dokładnie - Wybuchnął śmiechem, a ja spokojnie oparłam się o Kevina
- Zwariuje  z nim - Jęknęłam cicho.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz