niedziela, 18 lutego 2018

Od Kevina c.d Taigi

Przyglądałem jej się, kiedy owijała moją rękę. Chyba czas wziąć się w garść, widzę że Tai lepiej sobie radzi w tej sytuacji, lub po prostu genialnie się maskuje. Kiedy skończyła wstałem i po prostu ją przytuliłem, czułem, że tego potrzebowała, w końcu ileż można być twardym...
- Dobra, trzeba stąd wyjść. - wtrącił nagle Lynn.
- Tak, trzeba dostać się do windy. Aby tam się dostać, musimy stąd wyjść i przedostać sie przez korytarze. - mówiłem już spokojnie.
W końcu miałem już doczynienia, musiałem zachowac zimną krew.
- Będzie dobrze - pogładziłem Tai po policzku i złączyłem nasze usta w pocałunku.
Powoli otworzyliśmy drzwi, nikogo nie bylo wiec poszliśmy na korytarz i biegliśmy w stronę windy. Lynn nerwowo klikał w przycisk, winda zjechała jednak drzwi się zacięły, a w ciemnym korytarzy znów usłyszeliśmy dzwoneczek. Przeklnąłem pod nosem i za pomocą siły otworzyłem mozliwe drzwi. Weszliśmy tam, dzwonek był bliżej a ona nie chciała zamknąć drzwi. Dlatego wyszedłem szybko i strzeliłem komuś w udo, a drzwi w tym samym czasie się zamknęły. Czekałem aż podejdzie bliżej i strzeliłem, ale nie tak, aby go zabić. W końcu podszedł do światła. Miał na siebie jakąś koszule białą i jakiś worek na głowie. Wytrzymałem oddech i czekałem, był wystarczająco blisko, zatrzymał się. Jednym ruchem ściągnąłem mu worek, zobaczyłem tamtego mężczyznę.
- Pieprzony psychol - warknąłem i powaliłem go na ziemię i zakulem w kajdanki.
Nagle usłyszałem jak ktoś wyłamuje drzwi i po chwili pojawili się antyterroryści z Taigą i Lynnem.

Tai?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz