niedziela, 11 lutego 2018

Od Taigi C.D Kevina

Skrzywiłam nos, dlaczego on się mnie czepia? Przecież ja mu daje tylko wskazówki... Znaczy się mówi, co jest źle, a on na mnie krzyczy. Poczułam jak do oczu napływają mi łzy, zeszłam z jego kolan.
- Czemu się mnie czepiasz? Krzyczysz na mnie od samego rana, to nie moja wina, że kupiłeś stary chleb - Otarłam oczy, a on chyba nie wiedział co powiedzieć.
- Ale... Ja zawsze kupuje ten sam chleb! I nie krzyczę na Ciebie, to Ty dzisiaj wszędzie widzisz problem - Jęknął.
- Nie prawda! - Krzyknęłam i wyszła z biura. Minęłam Lynna, który wręcz zszedł mi z drogi, podnosząc jedynie ręce, abym na niego nie krzyczała.
- Kevin... W środku? - Zapytał, niepewnie. Najwidoczniej widząc moją minę, zauważył, że coś ze mną nie tak - Dobrze się czujesz? Ostatnio chyba nie jesteś sobą...
- Pewnie, jeszcze Ty się mnie czepiaj. Co was dzisiaj ugryzło? Nawet normalnie nie można przejść korytarzem. Powiem, że chleb jest suchy i już się czepiam, o co wam chodzi?
- Ja... Jestem Twoim szefem...
- No tak, nie wiadomo co powiedzieć, powiedz, że jesteś szefem. Idę do papierków - Mruknęłam mijając wszystkich i siadając na krześle przy biurku, gdzie byłam sama.

? xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz