- Widzę, że jestem przygotowany na wszystko - Zaśmiałam się - Ale możemy, pooglądamy, a jak poznamy płeć to zajmiemy się wyprawką dla naszego dziecka - Pocałowałam go.
- Po prostu już wcześniej się zorientowałem co i jak - Wzruszył ramionami - Zrobię Ci coś dobrego na obiad, co? - Zaproponował.
- Dobrze, może ryż? - Zaproponowałam.
- Co tylko zechcesz.
Dni w pracy mijały spokojnie, Lynn, nie miał nic przeciwko, że nie mogę z nim pracować przy sekcjach, ale za to wypełniałam więcej papierków, co nie było dla mnie żadnym problemem. Głównie siedziałam za biurkiem, pijałam sok, który wcześniej robiłam sobie w domu i zajadałam się ciasteczkami. Już po następnych dwóch tygodniach widać było mały, zaokrąglony brzuszek. Na szczęście, mając na sobie koszulkę, nikt nie mógł tego zauważyć.
Miałam akurat wolne i przeglądałam wózki, dwa szczególnie wpadły mi do oka. Od razu przerzuciłam linki na tableta i poszłam do Kevina. Jego stażystka cicho mruknęła do mnie "cześć" na powitanie. Od czasu, kiedy się dowiedzieliśmy, że jestem w ciąży dała mi "spokój", a nawet unikała mnie na korytarzu. Usiadłam naprzeciwko niego na krześle i podłożyłam tablet pod jego nos.
- Zobacz - Powiedziałam zadowolona - Ten jak będzie dziewczynka, a ten jak będzie chłopiec. Ładne co nie? - Uśmiechnęłam się szeroko.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz