Szybko ponownie zasnęłam, śpiąc spokojnie aż do 9. Kiedy zadzwonił budzik, przeciągnęłam się, całując Kevina, na powitanie.
- Hej mój mężu. Powiesz mi co Ci się śniło, że tak nagle się zerwałeś? - Przechyliłam delikatnie głowę, siadając na łóżku.
- Jakiś koszmar, już nawet nie pamiętam o czym dokładnie - Wzruszył ramionami - To co, jemy śniadanko i lecimy do domu? - Uśmiechnął się delikatnie.
- W sumie to tak. Pójdę zrobić nam jakieś śniadanko, na co masz ochotę? - Zapytałam wstając i narzucając na siebie jego koszulkę, która akurat leżała na krześle.
- Obojętnie, co zrobisz to zjem - Uśmiechnął się, na co skinęłam głową, schodząc na dół.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz