- Zostało nam to na plaży, jeśli to będzie lipne to jesteśmy z niczym - Jęknęłam w samochodzie.
- Ewentualnie ta druga restauracja była w miarę fajne - Odpalił samochód wbijając w nawigację wybrane miejsce.
- A na środku wielkie drzewo, jak mamy przy tym tańczyć? - Zmarszczyłam nos, patrząc na swoją kartkę.
- Zawsze możemy poszukać czegoś innego, najwyżej dopłacimy - Wzruszył ramionami. Po kilku minutach zaparkowaliśmy auto. Sama sala była ładna, nie było przepychu, a jeszcze mogliśmy sami dobrać sobie ozdoby. Jednak i tak najbardziej spodobało mi się to co było na zewnątrz.
- I jak? Moim zdaniem jest genialnie - Kevin objął mnie w pasie.
- Pięknie - Powiedziałam zadowolona.
- Cieszy mnie to. Zapraszam do środka wszystko podpiszemy, a i ustalimy datę degustacji tortu i wszystkich dań. Narzeczeństwo u nas może wszystko wybrać, z trzech standardowych zestawów, ewentualnie domówić coś własnego - Wyjaśnił, gdy szliśmy za nim.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz