piątek, 23 lutego 2018

Od Taigi C.D Kevina

- Nadal uważasz, że to normalne? Kto normalny ma tak wielką piwnice - Mruknęłam łapiąc Kevina za dłoń. Nie wiedzieliśmy czego możemy się spodziewać, a jego ciepło dodawało mi otuchy.
- Słuchaj, może prowadzą jakiś biznes - Wzruszył ramionami oświetlając nam drogę. W końcu znaleźliśmy się w jakieś komnacie. Na środku narysowany był pentagram, na jego końcach były świeczki, a dookoła chyba krew.
- Niezły biznes - Kevin wyjął telefon - Nawet nie ma co robić zdjęć, trzeba dzwonić po resztę, muszą to sprawdzić, jeśli to krew trzeba poszerzyć horyzont śledztwa - Mruknął.
- Masz latarkę? - Mruknęłam, gdy przez przypadek kopnęłam jakąś kanapę czy coś i poczułam straszny smród. Max oświetlił starą czerwoną wersalkę. Dał mi swój telefon, w której miał latarkę. Otworzył ją, a ja momentalnie zrobiłam kilka kroków w tył, upadając na ziemię ze strachem.
- Tai! Co jest?! - Kevin zjawił się obok mnie, patrząc na Maxa
- Przepraszam... Pierwszy raz widzę... Dziecko - Wyjaśniłam wstając z pomocą Kevina. W środku było małe dziecko, oczywiście martwe. Jego ciało było poszarpane, zdążyłam tylko zauważyć brak wnętrzności. Zapewne było to ich dziecko, które widzieliśmy na fotografii.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz