- Taiga, skarbie... to chyba mu decydujemy o sobie? - uśmiechnęła się do niej i pocałowała Lucasa.
Ten odwzajemnił jej pocałunek, wciągnął ją sobie na kolana i położył dłonie na tyłku. Całowaliśmy się namiętnie, widząc jednak że chłopak już rozpina rozporek powstrzymałem ich. W końcu chyba by się nie kochali na naszych oczach, na naszej kanapie? Fu.
- Łoł, Taiguś! Teraz dopiero mi się przypomniało! - powiedziałem głośno, aby mnie usłyszeli i złapałem się za głowę.
- Co się stało kochanie? - chyba od razu zrozumiała o co chodzi.
- Zapomniałem, że mój wuj ma przyjechać! - pośpiesznie zacząłem zbierać naczynia ze stołu.
Postraszyłem ich trochę opowieściami że mój wuj jest chory a ta choroba jest zakaźna i zabija w kilka miesięcy, a przyjeżdża się pożegnać i w ogóle, na szczęście udało mi się tym ich wypłoszyć. Odetchnąłem z ulgą.
- Zwycięstwo. - wymruczałem opadając na kanapę i oplatając dłonie wokół talii Tai. - Nigdy więcej. - Zaśmiałem się lekko i dałem jej buziaka w policzek.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz