piątek, 9 lutego 2018

Od Kevina c.d Taigi

Spojrzałem na nią po czym skinąłem głową przegryzając delikatnie dolną wargę.
- Tak, nie martw się. - przymusiłem się do delikatnego uniesienia kącików ust. - Chodź, zaprowadzę cię. - nie puszczając jej dłoni, zaprowadziłem ją do innego pomieszczenia, gdzie był Lynn, nasz patolog. - Lynn jest miły ale... specyficzny. Ma dziwne poczucie humoru, nie przejmuj się, jeśli jakiś jego suchy żart cię urazi - na pewno nie będzie mówił tego serio. - powiedziałem nim otworzyłem drzwi, Tai skinęła lekko głową.
Zapukałem i powoli weszliśmy do pokoju. Lynn siedział za biurkiem i spojrzał na nas, ściągając okulary.
- Ooo, panienka Taiga? - uśmiechnął się lekko.
- Zgadza się. - odparłem. - Nie denerwuj się. - szepnąłem jej do ucha, wolną dłonią głaszcząc ją po ramieniu.
Po chwili puściłem jej dłoń i wyszedłem, zostawiając ich samych. Odsunąłem krzesło i czekałem zaraz przy drzwiach, nie chciałem zostawiać jej samej, nie chciałem jej dodatkowo... stresować? Poza tym muszę troszkę poudawać, żeby się tak nie martwiła. O ile to o martwienie chodzi, ale raczej tak. Inaczej by chyba nie pytała.

Tai?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz