Rozeznałem się na mapach w internecie gdzie dokładnie leży uczelnia Tai, po czym dokończyłem uzupełnianie papierów. 20 minut później wyjechałem spod komendy, do uczelni miałem około 10 minut a lubiłem być punktualny. Byłem tam minutkę po czasie, jednak Tai równo z końcem wykładów też nie wyszła, więc można powiedzieć że byłem idealnie. Nagle dziewczyna wsiadła do środka, witając mnie uśmiechem, który odwzajemniłem.
- I jak wykłady? - spytałem.
- W porządku. - wzruszyła ramionami. - Co zjemy? - spytała zapinając pasy.
- No nie wiem, pizza? - zaproponowałem.
- Chętnie. - uśmiechnęła się, co odwzajemniłem.
Chwilę później ruszyłem przed siebie i pojechaliśmy chyba do najlepszej pizzerii w mieście. Idealne ciasto, dużo składników, świeże i wszystko idealnie doprawione.Wzięliśmy sobie średnią a do tego dwie buteleczki coli. Dostaliśmy ją dość szybko i wzięliśmy się za jedzenie, rozmawiając na luźne tematy. Trochę się też śmialiśmy, było bardzo miło. Później odwiozłem dziewczynę do domu, ponieważ mówiła że ma trochę notatek z dzisiaj do przepisania. Staliśmy pod jej domem w samochodzie.
- Wiesz, nie chcę cię dręczyć tymi spotkaniami, więc jeśli będziesz miała czas, ochotę to napisz, możemy przejść się wtedy do kina. - zaproponowałem przechylając lekko głowę na bok.
tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz