- No, no... zobaczymy wieczorem. - pokręciłem lekko głową.
- Przesadzasz. - stwierdziła, opierając się dłońmi o moje ramię.
- No oby. - dałem jej buziaka w policzek i objąłem w talii.
W końcu dojechaliśmy do miasteczka, przycumowałem łódź i pomogłem wyjść Tai na pomost, później nie puszczając swoich dłoni ruszyliśmy wgłąb miasteczka. Zatrzymywaliśmy się niemal przy każdym straganie, wchodziliśmy do niemal każdego sklepu. Kupiliśmy kilka pamiątek, egzotyczne owoce oraz inne rzeczy do jedzenia. Zwiedzaliśmy też różne miejsca, które się tu znajdowały.
Na zakończenie naszej wycieczki, poszliśmy do restauracji, gdzie podobno serwowali najlepsze specjały charakterystyczne dla tego miejsca. Od miejscowych dowiedzieliśmy się również, że niedaleko jest jeszcze jedno miasteczko z kolejnymi zabytkami, ale zwiedzanie jego postanowiliśmy odłożyć sobie na inny dzień. W końcu jeszcze trochę tu pobędziemy.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz