- I jeszcze ulubiony soczek. - podałem jej szklankę.
- Dziękuję. - uśmiechnęła się.
Jedliśmy razem rozmawiając luźno, siedziałem przy niej na biurku, a ona na swoim krześle.
- Lynna nie ma? - spytałem patrząc na puste miejsce.
- Pojechał na chwilę do swojej żony, podobno jest przeziębiona i leży w łóżku z gorączką. - wyjaśniła.
- Rozumiem, a ty jak się czujesz?
- W porządku. - wzruszyła ramionami. - O której dziś kończysz? - spytała powodując, że przeżuciłem wzrok na zegar.
- Za godzinę. - odparłem po chwili.
- Zaczekasz na mnie? Kończę też coś koło tego.
- Jasne, nie ma problemu. - uśmiechnąłem się.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz