Zmartwiony poszedłem za nią i czekałem aż wyjdzie, gdyż się zamknęła. Wyszła ocierając usta chusteczką. Wyglądała trochę blado.
- Chodź, wyjdziemy na zewnątrz. - złapałem ją za dłoń i wyszliśmy na zewnątrz.
Poszliśmy za budynek, był tam mini lasek i ławka, na której posadziłem dziewczynę, a sam kucnąłem między jej nogami, kładąc dłonie na jej kolana.
- I jak? - spytałem po chwili widząc, jak siedzi z zamkniętymi oczami.
- Średnio... - skrzywiła się.
- Może śniadanie stanęło ci na żołądku? Albo jakieś choróbsko cię bierze... - mówiłem zatroskany patrząc na nią.
- Fatalne uczucie. - mruknęła przysuwając do mnie i przytulając, schowała twarz w mojej szyi.
Przeniosłem dłonie na jej talię i również ją przytuliłem.
- Może wrócimy do domu? - spytałem gładząc ją po plecach.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz