Ująłem jej twarz w dłonie i pogładziłem kciukami po policzkach, patrząc jej w oczy, dziewczyna położyła swoje dłonie na moich nadgarstkach.
- Nie martw się kochanie, damy radę. - uśmiechnąłem się pociesznie.
- Na pewno. - delikatnie odwzajemniła gest.
Złączyłem nasze usta w pocałunku, ale chwilę później zeszliśmy na dół i usiedliśmy obok siebie przy stole. Jej mama z uśmiechem nakładała każdemu porcję i śmiała się z byle czego, faktycznie... sztuczna. Westchnąłem lekko, szkoda że moi rodzice nie żyją... nasze dzieci nie będą mieli fajnych dziadków... to smutne.
- A więc, na kiedy planujecie ślub? - spytała.
- Jeszcze nie mamy ustalonej daty. - odezwałem się.
- To czas ją chyba ustalić. - uśmiechnęła się dziwnie, przez co nie wiedząc jak się zachować wziąłem łyk wody gazowanej.
Obiad nie był najgorszy, jednak jak się domyślam Tai miała inne zdanie. Po zjedzeniu poszliśmy do naszej tymczasowej sypialni.
- I jak? - spytałem z troską.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz