piątek, 9 lutego 2018

Od Kevina c.d Taigi

Spojrzałem na godzinę w telefonie, po czym schowałem go do kieszeni i znów spojrzałem na Tai.
- Jasne, chodźmy. - odparłem. Pożegnaliśmy się z Lynnem i wyszliśmy z komendy. - I jak, nie speszył cię żadnymi pytaniami? - spytałem.
- Właściwie nie specjalnie, ale miałeś rację, ma specyficzne poczucie humoru. - przyznała.
Uśmiechnąłem się lekko.
- Sam z początku, jak zacząłem tu pracować myślałem, że mnie nienawidzi, takimi tekstami rzucał. Dopiero później powiedzieli mi, żebym się nie przejmował, bo on nie ma tego na prawdę na myśli.
- Na co masz ochotę? - spytała z uśmiechem.
- W zasadzie wszystko mi jedno, a ty? - spojrzałem na nią.
- W sumie... może pojedziemy na chińszczyznę? - zaproponowała, na co skinąłem głową.
Na prawdę było mi wszystko jedno, co zjem. Nie byłem jakoś specjalnie głodny, ale też nie chciałem jej odmawiać. W krótkim czasie znaleźliśmy się w chińskiej restauracji, złożyliśmy zamówienie i usiedliśmy naprzeciwko siebie przy stoliku, czekając, aż nam je przyniosą.
- A jak tam na uczelni? - spytałem.

Tai?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz