W czasie przerwy, poszedłem kupić dla mnie i Tai kanapkę z indykiem i tym pysznym sosem. Wziąłem też soki i poszedłem do jej gabinetu. Zapukałem i wszedłem do środka.
- Hej, drugie śniadanie przyszło. - uśmiechnąłem się przesuwając krzesło do niej.
- Dziekuje - uśmiechnęła sie blado.
- Co się dzieje? - spytałem od razu zmartwiony.
- Rozmawiałam z mamą, te rozmowy nie są przyjemne ale możemy do nich przyjechać na weekend. - wyjaśniła. - Pewnie będzie odstawiać szpkę szczęśliwej rodziny...
- Nie martw się kochanie, pamiętaj że jeśli będziesz czuła się źle, będziemy w każdej chwili wrócić do domu. Zawsze znajdzie się jakąś wymówka. - powiedziałem pocieszająco głaszcząc ją po dłoni.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz