piątek, 23 lutego 2018

Od Kevina c.d Taigi

Pokręciłem rozbawiony głową i zabrałem kanapkę, która była moją drugą. Usiadłem naprzeciw niej i wziąłem łyka kawy. Zjedliśmy i wyszliśmy z domu, jadąc prosto do pracy.
Dziś nie mogłem narzekać na nudę, w końcu po robocie papierkowej pojawił się sens tej pracy. Zabójstwo, dziwne zabójstwo i zagadka. Niemal w ogólnie nie było mnie w biurze, nie widziałem się też z Tai, ponieważ przyjechał patolog z innego oddziału, jak twierdzili lepszy do tej sprawy, nie rozumiałem o co chodzi, ale ok.
Kobieta jak się dowiedzieliśmy miała szczęśliwe życie. Dwójka dzieci, kochający mąż, pies i kot. Sąsiedzi mówili że było to bardzo miłe, pogodne i zgodne małżeństwo, wszyscy w okolicy ich lubili. My zastaliśmy dom pełen krwi, dziwne napisy na ścianach i zwłoki owej kobiety. Lucas - patolog zabrał ją na sekcję i wtedy będziemy coś wiedzieć. Teraz musimy ustalić, gdzie podział się mąż, dzieci kobiety oraz co właściwie się tu stało.
Wróciłem do biura późnym popołudniem, kiedy w zasadzie zakończyłem już pracę, myślałem że Tai wróciła do domu, jednak ku mojemu zdziwieniu siedziała w moim biurze, Matta nie było, ponieważ był na zwolnieniu.
- Hej, nie w domu? - spytałem lekko zaskoczony wchodząc do środka.
- Czekałam na ciebie, ciężki dzień?
- Trochę. Morderstwo, zaginęły 3 osoby. Dom wyglądał jak plan piły. Krew, wszędzie. - westchnąłem. - Wracamy do domu? Albo pojedziemy coś zjeść, nie jadłem cały dzień. - zaproponowałem.

Tai?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz