- Pewnie, możemy iść na jakiś makaron, albo coś - Podeszłam do niego - Nie wiem co niektórzy ludzie mają w głowach - Westchnęłam widząc jego minę.
- Uwierz, że ja też nie - Pokręcił tylko głową - Makaron brzmi fajnie, jedziemy? - Uśmiechnął się delikatnie obejmując mnie, na co odpowiedziałam mu tym samym. Pojechaliśmy do jakieś nowej knajpki, która otworzyła się kilka dni wcześniej. Zamówiliśmy swoje danie, ja makaron z kurczakiem z sosem szpinakowo-serowym, Kevin postawił bardziej na pieczarki. Jedliśmy w ciszy, aż chłopak odezwał się, półszeptem.
- Smakuje Ci? - Spojrzał na mnie. Wzięłam łyk soku i wzruszyłam ramionami.
- Szału nie ma, ale nie jest takie złe - Stwierdziłam nawijając na widelec kolejną porcję makaronu. - A co Twoje jest niedobre?
- Nie wiem, mam wrażenie, że z tym mięsem jest coś nie tak - Skrzywił się delikatnie.
- Pokaż - Spojrzałam na jego talerz, który mi podsunął. Rzeczywiście mięso miało specyficzny smak, ale nie było zepsute czy też surowe, musieli mieć jakąś dziwną przyprawę i delikatnie z nią przesadzili. - Przyprawa, pewnie dali jakąś egzotyczną albo coś - Stwierdziłam po chwili - Jeśli Ci nie smakuje możemy wrócić do domu i zrobić jakąś przekąskę albo coś w tym stylu - Uśmiechnęłam się delikatnie.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz