Przez ostatni czas myślę że oddaliliśmy się od siebie, a to wszystko przez głupią zazdrość Taigi. No i to, że żadne z nas nie umiało pierwsze przeprosić. Było to straszne dziecinne zachowanie Ale cóż, stało się.
Cały czas patrzałem na nią zaskoczony.
- Ale co? - zmarszczyłem lekko brwi.
Nie odpowiedziała, tylko dalej patrzała w kartkę z uśmiechem, w końcu mi ją podała. Choć czytałem ją dalej nie rozumiejąc, w końcu zrozumiałem.
- Jesteś w ciąży? - spojrzałem na nią dalej zaskoczony.
Trochę czasu musiało minąć, aż ta informacja dojdzie do mojego mózgu - to wszystko przez niewyspanie.
- Nie cieszysz się? Już ci przeszło? - spytała zaniepokojona, chodź starała się to ukryć.
- No bo wiesz... nie układa nam się. Po co dziecko, skoro nie wiemy czy niedługo nie spotkamy sie w sadzie na sprawie rozwodowej? - spojrzałem na nią poważnie.
- Milo wiedzieć. - mruknęła i już chciała odejść, jednak złapałem ją za rękę.
- Hej no głuptasie. Przecież żartuje, nigdy bym nie pomyślał o rozwodzie... bardzo cię cieszę! Przepraszam - uśmiechnąłem się przytulając ją mocno, podniosłem lekko i obrocilem dookoła własnej osi.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz