piątek, 9 lutego 2018

Od Kevina c.d Taigi

- A myślałem że to tylko stereotypy. - delikatnie odwzajemniłem gest.
Kiedy Tai powoli zjadła wszystko, po krótkiej rozmowie jeszcze wyszliśmy i odwiozłem ją do domu.
- Dzisiaj pracujesz? - spytałem.
- Tak, a co?
- Nic, tak pytam. - delikatnie się uśmiechnąłem.
Pożegnaliśmy się i Tai wróciła do mieszkania, a ja do pracy. Siedziałem dzisiaj w biurze do późna, a kiedy wracałem oczywiście znalazł mnie Philip.
- Hej młody, potrzebna dostawa? - uśmiechnął się.
- Wsadź se w dupe te pieprzone prochy. - warknąłem odpychając go. - Nie chcę już tego gówna! - mówiłem podniesionym głosem.
- Już się z tego nie wyplączesz. - stwierdził.
- To ty mi to wszystko wmawiasz! Nie potrzebuję tego! - krzyczałem.
Mężczyzna widząc, że tym razem mnie nie przegada, wyciągnął nóż, na co jedynie parsknąłem śmiechem i jednym ruchem wyjąłem swoją broń, przeładowując wycelowałem w niego.
- Zniszczę cię. - powiedział przez zaciśnięte zęby opuszczając nóż na ziemię.
- Prędzej ja to zrobię. Daj mi spokój. - wycedziłem przez zęby i odszedłem.
W domu wziąłem dwa woreczki, zostały mi jeszcze dwa. Położyłem się na podłodze i rozsypałem je, po czym z pilota włączyłem odkurzacz-robot i patrzałem z delikatnym uśmiechem jak pożera prochy.

Tai?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz