Uśmiechnąłem się widząc, że Tai już się tak tym wszystkim nie martwi i że powoli wraca do siebie. Poza tym, na komendzie wszyscy zdążyli już ją polubić i zachowywali się, jakby już z nimi pracowała. Gdy się dowiedzieli, że jest w ciąży, zaczęli jej nieco bardziej pomagać, jednak nie było to w żaden sposób nachalne, nikt nie chciał jej osaczać ani nie chciał, aby czuła się niekomfortowo.
Zjedliśmy razem spokojnie, rozmawiając z Lynnem i czasem trochę się śmiejąc.
- Za godzinkę wracamy do domu? - spytałem zabierając puste kartoniki.
- Jasne
Pocałowałem ją jeszcze na pożegnanie i wróciłem do siebie.
Tai? Kurde aż szkoda mi tego wszyscy tacy milusi aż szkoda poronić XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz