Uśmiechnąłem się i spojrzałem na ocean, nigdy bym nie pomyślał, że się ożenię. Zawsze wydawało mi się to bezsensowe, a gdy z nią byłem... czułem, że to następny etap i wcale nie jest bezsensowny. Miałem tylko nadzieję że nasze stosunki w żaden sposób się nie zmienią. Że nadal będą te same upojne noce, tyle samo pocałunków i zadziorne żartownie.
- Nad czym tak myślisz? - spytała nagle.
- Nad tym, czy wiesz... nic się nie zmieni, później. Czy dalej będziesz moją zadziorną panią inspektor. - uśmiechnąłem się.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz