Poszukiwania zdawały się tkwić w miejscu, co bardzo mnie irytowało. Od osób jak i nauczycieli z uczelni nie dowiedziałem się zbyt wiele. Od jednego chłopaka dostałem numer do jego dziewczyny, która była również byłą dziewczyną Nicolasa. Podejrzewałem, że ona również niewiele mi powie. Jak się okazuje nasz morderca i porywacz zmyślał sobie ciekawe historie, każdy wiedział o nim inne, zupełnie sprzeczne rzeczy. A może to jakiś sojusz, specjalnie go bronią? W głowie miałem już mętlik. Dopiero następnego dnia po południu pojechałem do owej dziewczyny, jak się okazało jej chłopak uprzedził ją już, że prędzej czy później się zjawię. Siedzieliśmy w jej salonie i rozmawialiśmy, a niektóre jej słowa zapisywałem w małym notesie. Tak jak myślałem, nic konkretnego.
Teraz praktycznie cały dzień spędzałem z biurze albo pracowałem nad tym w domu. Niby nadal byłem na nią zły, że tak łatwo sobie mnie dopuściła, ale zależało mi na tym, żeby znaleźć ją całą i zdrową.
Przypinałem kolejne kartki z informacjami do tablicy korkowej. Na środku było zdjęcie Nicolasa a wokół niego informacje. Przeglądałem się temu całą noc, aż około 3 w nocy zaczęło mi coś przychodzić do głowy, miałem nadzieję że moja teoria nie będzie błędna...
Gdy skończyłem wszystko rozpisywać, wydawało się w porządku, brakowało jednak jeszcze kilku najważniejszych informacji. Od razu zacząłem szukać jego rodziców, w końcu to oni powinni wiedzieć o nim najwięcej. Oby to nie był kolejny ślepy strzał, bo czas gra istotną rolę.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz