- Ja też Kochanie. - Westchnąłem. - Musimy rozejrzeć się po tych dwóch domach, może uda nam się znaleźć choćby drobny szczegół. - Tai lekko skinęła głową.
Przytuliłem ją lekko do siebie, siedzieliśmy tak chwilę w ciszy do czasu, kiedy nie przyszedł po nas Max.
Pojechaliśmy do ich domu moim samochodem, Tai siedziała z przodu a Max z tyłu. Zaparkowalismy kawałek dalej i doszliśmy tam na pieszo.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz