- Czyli jednak z tą restauracją to rzeczywiście jakieś przeznaczenie. - uśmiechnąłem się.
- W sumie nie byłby to taki zły pomysł. - stwierdziła nabijając kawałek na widelec i wkładając go do ust.
- Tia. - zaśmiałem się.
Zjedliśmy rozmawiając miło i co jakiś czas śmiejąc się z naszej restauracji i wymyślaliśmy nazwy dla niej i menu.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz