piątek, 9 lutego 2018

Od Kevina c.d Taigi

Przytuliłem ją, jednak nie mocno gdyż nie wiedziałem czy nie ma nic złamanego. Przez adrenalinę mogła tego zupełnie teraz nie czuć.
- Kevin... - wychlipała.
- Już wszystko dobrze, nie płacz Tai. - wyszeptałem głaszcząc ją po plecach.
- Wszystko zepesułam, Kevin... - cały czas płakała. - Ta głupia Lucy namówiła mnie, żebym się na tobie zemściła. Pierw rozkochała w sobie a później zostawiła, jak ty mnie wtedy. Ale... ale, dowiedziałam sie prawdy, a jak spędzałam z tobą czas...  zakochałam się w tobie. - dukała. - Przepraszam, Kevin nie zostawiaj mnie. - i  znów się rozpłakała.
- Spokojnie Tai, nie zostawię cię. Nie gniewem się, nie płacz już. - szeptałem, pocałowałem ją w głowę i Pogłaskałem po włosach. - Musimy jechać do szpitala. - dodałem i ostrożnie wziąłem ją na ręce, a ona złapała się mocno mojej szyi.
- Nie Kevin, jedźmy do ciebie, nie chcę być sama, proszę...
- Musimy do szpitala, ale będę z tobą cały czas, obiecuję.
Dziewczyna bezsilne położyła głowę na mój tors. Podczas drogi cicho powtarzała moje imię, jakby chciała sprawdzić czy na pewno tu jestem. Co on jej musiał robić, że jest w takim stanie... w szpitalu jakoś udało mi się ją przekonać, aby pozwoliła się dotknąć lekarzowi. Podczas gdy on opatrzył jej ranę i podłączył do kroplowki, ona siedziała na moich kolanach, chowają twarz w mojej koszulce. Ciasno oplatała mnie rękoma wokół szyi, powoli mierzwiąc kawałek moich włosów z tyłu głowy.
Ze względu na sytuację, lekarze pozwolili mi leżeć z nią w łóżku i nocować tu. Wiedzieli, że póki co wpadła by w histerię, tak jak niedawno, gdy kazali mi wyjść, aby mogli ją opatrzyć.
- Powinnaś się przespać. - szepnąłem do niej. Widziałem że jest wykończona. - Obiecuję że będę tu cały czas. - mówiłem delikatnie głaszcząc ją lekko po policzku. - Nie brałem już dość długo. Skończę z tym świństwem, obiecuję. Kocham cię. - szepnąłem jeszcze.

Tai?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz