Schowałem nos w jej włosach i zamknąłem oczy spokojnie zasypiając.
Następne dni były raczej spokojne, zostawiliśmy tamtą sprawę, dzieci póki co były jeszcze u Maxa. Jemu nie wadziły a przynajmniej do czasu, póki nie zorientujemy się, czy mają jakąś rodzinę. Na wszelkie akcje jeździła ze mną Elena i musiałem ją "niańczyć" Mimo wszystko polubiłem ją, była miła i radziła sobie, była sprytna.
Wstałem nagle od biurka zabierając papiery, które przyniósł mi Pieter.
- Gdzie idziesz? - spytała nagle.
- Do Taigi, muszę z nią o czymś porozmawiać. - wyjaśniłem.
- Em, poczekaj... - wstała i powoli podeszła do mnie, spojrzałem na nią pytająco. - Chciałbyś może wyjść ze mną wieczorem do klubu? Wiesz, nie znam tu nikogo dobrze poza tobą. - wsadziła dłonie do kieszeni z tyłu.
- Raczej to nie jest dobry pomysł, chyba że Tai będzie miała ochotę iść. - wzruszyłem lekko ramionami.
- A ty co taki związany? Związek nie oznacza, że nie możesz wyjść z koleżanką do klubu. - stwierdziła.
- Tak jakby oznacza, sam nie chciałbym aby Taiga szła do klubu z jakimś kolegą, nie ważne kim by był. Możemy kiedyś wpaść na kawę czy ciasto w trakcie przeryw ale to tylko tyle. - uśmiechnąłem się lekko i wyszedłem.
Poszedłem do biura Taigi, po drodze wchodząc jeszcze po kawę dla nas. Zapukałem i wszedłem do środka.
- Hej. - uśmiechnąłem się całując ją i podając jej kubek z kawą. - Mam dobre wieści, odnalazła się ciotka dzieciaków. Jak się okazało myślała, że jej siostra zmarła parę lat temu, tak jej powiedział. Weźmie je do siebie. - uśmiechnąłem się lekko.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz