czwartek, 8 lutego 2018

Od Taigi C.D Kevina

Obudziła mnie nagła chęć napicia się. Głowa nie bolała aż tak bardzo, gorzej było z ustami, w których wręcz panowała Sahara. Wręcz pisnęłam z radości widząc szklankę z woda na stoliku, chwytając ją zdałam sobie jednak sprawę z jednej ważnej rzeczy... Ja nie jestem u siebie. Wręcz przestraszona zaczęłam wszystko analizować. Nie miałam w zwyczaju upijać się do takiego stanu, nigdy też po pijaku z nikim nie wylądowałam w łóżku. Ubrania, jak i bielizna były na swoim miejscu, nie krwawiłam, czyli nikt mi nic nie wyciął. Szybko spojrzałam do torebki, gdzie wszystko było na swoim miejscu. Przełknęłam ślinę, zostawiając zarówno jedzenie, jak i wodę w miejscu, gdzie je zastałam. Wzięłam swoje buty i torebkę. Myślałam nawet o tym żeby wyjść przez okno, ale było za wysoko. Nie chciałam też od razu dzwonić na policję... Policja! Od razu przypomniałam sobie o Kevinie. Odebrał po dwóch sygnałach.
- Kevin! - Szepnęłam - Ja.... Musisz mi pomóc - Ciągle szepcząc rozglądałam się po pokoju.
- Spokojnie, co się stało?
- Nie wiem... Ktoś mnie chyba porwał... Jestem w obcym mieszkaniu... Pokoju... O nie, ktoś idzie! - Stanęłam jak wryta patrząc w stronę drzwi i nasłuchując kroków.
- Musisz się schować, zaraz Cię namierzę, najlepiej do jakieś szafy i ani drgnij - Nakazał, a ja posłusznie to zrobiłam, stojąc w małej szafie. Trzymałam telefon w jednej dłoni, a drugą miałam na ustach. Dawno nie byłam tak przerażona jak w tej chwili. Nagle, ktoś gwałtownie otworzył drzwi szafy, a ja krzyknęłam. Dopiero, gdy usłyszałam śmiech otworzyłam oczy. Kevin wręcz zwijał się ze śmiechu.
- Ty kretynie! Wiesz, jak ja się bałam! - Uderzyłam go w ramię co nie zrobiło na nim wrażenie.
- Wybacz, nie mogłem się powstrzymać i masz też nauczkę, żeby się nie upijać tak w barach - Spojrzał na mnie rozbawiony.
- Jesteśmy... U Ciebie? - Zapytałam wychodząc już z szafy.
- Tak, zasnęłaś w samochodzie nie miałem co z Tobą zrobić - Wyjaśnił.
- Przepraszam... Za kłopot i w ogóle, lepiej będzie jak już pójdę.

Kevin?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz