Siedziałam na uczelni, starając się zapisać każde słowo wypowiedziane przez wykładowców. Wiadomo, że wszystko było pisane skrótami i bardzo szybko, ale w mieszkaniu zawsze przepisywałam wszystko jeszcze raz na czysto. Nauka zawsze łatwo wchodziła mi do głowy, dlatego od małego nazywana byłam kujonką... Zatrzymałam się na chwilę w pisaniu przypominając sobie chwile w podstawówce i gimnazjum... Nie miałam wtedy za wielu przyjaciół, nie grzeszyłam urodą, zawsze brakowało mi biustu, a i moja figura nie była najlepsza, dlatego wolałam siedzieć wśród książek. Wiele się zmieniło, po pierwszej klasie liceum. Przez wakacje wzięłam się za siebie i zaczęłam ćwiczyć na poważnie. Wcześniejsza gimnastyka na którą chodziłam bo musiałam, stała się moją pasją. Zauważyłam też zmiany w swoim wyglądzie, zaczęłam wyglądać jak kobieta. Większy biust, kształtny tyłek, trochę zadbania o cerę i włosy, a przed wyjściem delikatny makijaż dla podkreślenia oczy i nagle wszyscy zaczęli na mnie patrzeć inaczej. Przykro, że ludzie najbardziej zwracają uwagę na wygląd.
- Hej, ale żeś się zamyśliła - Lucy trąciła mnie łokciem. Spojrzałam na nią pustym wzrokiem, na co tylko się uśmiechnęła.- Jest piątek, idziesz z nami do klubu?
- Chętnie, ale mam pracę - Westchnęłam
- Nie wiem po co Ci ta robota, ładna jesteś znajdź sobie bogatego chłopaka i nawet studiować wtedy nie będziesz musiała - Zaśmiała się, na co przewróciłam oczami.
- Dobrze wiesz, jakie mam zdanie na ten temat.
- Głupia jesteś i tyle, ja tam wyrwę jakieś bogate ciacho i będę ustawiona - Uśmiechnęła się dumnie, na co wręcz chciało mi się śmiać.
Po zajęciach, ogarnięciu się i szybkiej kolacji poszłam do baru, gdzie pracowałam jako kelnerka. Na szczęście, nie był to typowy klub, gdzie nawaleni goście walą oknami i drzwiami, tylko lokal gdzie można coś zjeść, posiedzieć i się napić. Przywitałam się z całym personalem i stanęłam za barem. Po dwóch godzinach i kilkunastu zrobionych drinkach, moją uwagę zwrócił jeden chłopak, byłam pewna, że go nam.
- Cześć, dla nas dwa piwka - Dopiero teraz, gdy się odezwał i uśmiechnął zrozumiałam skąd go znam. Był to Kevin... Chodziliśmy razem do gimnazjum... Moja pierwsza miłość... Podobał mi się od zawsze, od pierwszego dnia kiedy go zobaczyłam. Po dwóch latach samego gapienia się, zdecydowałam się zrobić jakiś krok. Mogłam się wtedy spodziewać, że mnie oleje... Szybko otrząsnęłam się z tych myśli i uśmiechnęłam.
- Oczywiście, jasne czy ciemne? - Zapytałam, starając się zachować normalny ton głosu.
?? :>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz