Przechyliłam głowę, biorąc mały łyk wina.
- Może powinieneś iść z tym do lekarza? Akurat w moim mieszkaniu grzeją, nie ważne jaka jest pora roku, także jest tutaj mega gorąco - Zauważyłam. Sama miałam ochotę iść założyć krótkie spodenki, jak to miałam w zwyczaju, kiedy siedziałam u siebie. Nie wiem, kto wpadł na pomysł, żeby wiosną tak grzać w mieszkaniach, a najlepsze, że jeden kaloryfer był zepsuty i nie mogłam go zakręcić... Do lata muszę wezwać fachowca, bo będzie tu, jak w saunie.
- Może jednego dnia - Przyznał z niewielkim uśmiechem. - Czyli tutaj mieszkasz od czasów licealnych? - Zapytał nagle, jakby chciał zmienić temat.
- Nie, to moje drugie mieszkanie. Pierwsze było znacznie mniejsze no i opłacali mi je rodzice, teraz radzę sobie sama - Wzruszyłam ramionami.
- Nie pomagają Ci?
- Wiesz... Tak jakby... - Westchnęłam cicho - To ciężki temat, nigdy nie miałam z nimi najlepszego kontaktu, a kiedy się wyprowadziłam praktycznie odcięli się ode mnie zupełnie - Mruknęłam, odwracając od niego wzrok.
- Nie wiedziałem, że tak to wygląda - Położył dłoń na moim ramieniu, na co się uśmiechnęłam delikatnie.
- Dla nich liczą się pieniądze, dlatego w dzieciństwie przychodziłam do was, nawet jak rodzice byli w domu, u Ciebie zawsze panowała rodzinna atmosfera.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz