Westchnąłem lekko spuszczając nieco wzrok. Panowała, doskonałe słowo. Tęskniłem za nimi, jednak na co dzień starałem się o nich nie myśleć. Czasem wmawiałem sobie, że oni wcale nie umarli, po prostu są zajęci i nie mają czasu sie ze mną skontaktować, ale to bylo jak bylem młodszy. Teraz po prostu o tym nie myślę. Natomiast jeśli ktoś poruszy ten temat...
- Co się stało? - spytała marszcząc delikatnie brwi.
Czy to dobry czas na wyjawienie jej prawy? Wyjaśnienie... tego wszystkiego co się stało.
- Wiesz to całkiem długa historia
- Mamy czas - teraz to ona trzymała dłoń na moim ramieniu.
- Moi rodzice nie żyją. Umarli w wypadku, jak bylem w 3 gimnazjum. Chwilę przed tym jak wtedy do mnie zagadałaś. Już wtedy miałem problemy, nie chciałem cię w nic wciągać, ale od zawsze mi sie podobałaś. Między innymi.. - Westchnąłem ciężko podwijajac rękaw
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz