- No ależ oczywiście, że nie - Powiedziałam z oburzeniem - Przecież mam męża... Znaczy się będę mieć, za tydzień - Ponownie się zaśmiałam, ściągając z głowy welon, który już mi przeszkadzał. Jak tylko się podniosłam poczułam, jak wiruje mi świat.- Ojej, wszystko się kręci - Ponownie położyłam się na jego kolanach.
- Jak będzie Ci nie dobrze, to od razu mów - Spojrzał na mnie z uśmiechem, na co skinęłam głową. - A wy mieliście miłe panie do tańczenia? - Podniosłam jedną brew.
- Nie - Zaśmiał się widząc napis na welonie. - Byliśmy sami. Chyba czas na łóżko co? - Włożył dłonie pod moje nogi i plecy.
- Mhm - Wymruczałam łapiąc się go. Nawet nie wiedziałam, kiedy znalazłam się w swoim łóżku. Cóż wizyta na dworze i ponowne wejście do środka nie było dobrym pomysłem. - Nie chce mi się rozbierać - Jęknęłam, próbując wejść pod kołdrę.- Już nigdy z nimi nie wyjdę - Dodałam nieco ciszej.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz