Włożyłam wszystkie brudne naczynia do zmywarki i zajęłam się trochę sprzątaniem, aby nie mieć tego wszystkiego na rano. Usiadłam w końcu obok Kevina
- I jak? - Zapytałam, przeczesując włosy dłonią.
- Było miło, ale wiesz, potrzebuje czasu, żeby się z tym wszystkim oswoić - Westchnął.
- Przecież Cię rozumiem - Uśmiechnęłam się - Tak pomyślałam, że na te zakupy możemy iść jutro, skoro Twoi rodzice są już na miejscu.
- Nie głupi pomysł.
- Dobra, to ja lecę pod prysznic. Do zobaczenia w łóżku - Pocałowałam go idąc na górę, gdzie od razu weszłam pod prysznic.
Rano wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że zakupy teraz będą najlepsze. Pojechaliśmy do miasta na dwa samochody, aby żadne z nas nie widziało swoich stroi. Szłam z jego mamą przez miasto, gdzie starałam się luźno rozmawiać.
- Powiedz, wy tak cały czas razem? No wiesz, od podstawówki? - Zapytała nagle, na co pokiwałam przecząco głową.
- W gimnazjum nasze drogi się rozeszły. Oboje wyjechaliśmy, później ja zaczęłam tutaj studia, pracowałam też w weekendy za barem, żeby dorobić do swojego stypendium i jednej nocy przyszedł Kevin z kolegą, rozmawialiśmy trochę, wymieniliśmy się numerami i zaczęliśmy się spotykać - Zaśmiałam się cicho.
- Jak romantycznie! O zobacz, chyba jesteśmy - Wskazała na salon sukien ślubnych.
- Tak, dzwoniłam już wcześniej, więc mają uszykowany mój rozmiar, nie będziemy długo czekać - Uśmiechnęłam się otwierając drzwi.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz