Spojrzałam na niego, jak na głupka.
- To jakiś żart? - Zapytałam po chwili, kiedy w pokoju zapanowała zupełna cisza - Ten gościu zabił niewinnego człowieka, być może nawet więcej niż jednego, chciał zabić mnie, a teraz mam mu się tak po prostu wystawić? - Ciężko było mi ukryć zbulwersowanie.
- To nie tak. Będą Cię ubezpieczać nasi najlepsi ludzi, jeśli się zbliży od razu go złapiemy - Wyjaśnił na spokojnie mężczyzna.
- Macie chociaż podejrzenia, kto to mógł być? - Odezwał się Kevin,prostując się na kanapie. - W końcu nie będzie zatrzymać każdego kto się zbliży do Taigi.
- W tym problem... Nie masz żadnego powiązania z wcześniejszym morderstwem, także szanse, że to ten sam zabójca są nikłe, ale oczywiście niczego nie wykluczamy - Westchnął - Zaproponowałbyś mi kawy - Uśmiechnął się do Kevina.
- Nie zgadzam się. Nie zrozum mnie źle, ale skoro nawet dwóch ochroniarzy nie dało sobie z nim rady, to jakie szanse będę mieć ja? Wystarczy jeden jego ruch, żebym leżała na ziemi - Mówiłam wszystko poważnie, starając się, aby głos nie zaczął mi drżeć
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz