Kevin i dziewczyna zaczęli rozmawiać o pracy. Nie byłam zbytnio w temacie, dlatego też się nie wtrącałam w ich rozmowę. Nie mówiąc o tym, że co jakiś czas czułam na sobie jej dziwny wzrok. Mam nadzieję, że po prostu taka już jest.
- Idziemy dalej? Zaraz nam się lody roztopią? - Złapałam Kevina na rękę, gdy w końcu dochodzili do sedna sprawy.
- Ta jasne i tak się zagadaliśmy. Na razie - Podniósł dłoń, aby pożegnać się z dziewczyną. Sama zrobiłam to samo. Skończyliśmy zakupy i wróciliśmy z nimi do mieszkania.
Rano wstałam jako pierwsza, Kevin jeszcze lenił się w łóżku. Ubrana weszłam do sypialni, gdzie jeszcze leżał.
- Ej, zaraz się spóźnimy - Posmyrałam go po włosach.
- Dzisiaj idę nieco później, razem z kumplem jedziemy od razu do rodziny tej kobiety, opowiadałem Ci o tej sprawie, odnaleźli się w mieście obok, nie ma sensu żebyśmy szli do biura - Odwrócił się w moją stronę z uśmiechem.
- Za dobrze masz - Pocałowałam go.
- Będziesz tak dobra i weźmiesz akta? Zabrałem je wczoraj ze sobą przez przypadek, a lepiej żeby od rana były na miejscu - Wymruczał jeszcze raz mnie całując.
- No dobrze, znaj moją dobroć - Zaśmiałam się zabierając teczkę, która była w szafce.
- Weź klucze od biura i od auta i tak pojedziemy samochodem Maxa, a nie ma sensu, żebyś marzła - Z uśmiechem rzucił mi klucze i dokumenty.
- Nie boisz się, że gdzieś nim walnę? - Zapytałam z uśmiechem, na co podniósł się na łokciach.
- Tylko nie zrób sobie krzywdy - Posłał mi buziaka, na co ze śmiechem wyszłam z mieszkania. Jechałam bardzo ostrożnie, i w jednym kawałku weszłam do biura. Zostawiłam swoje rzeczy na swoim miejscu witając się z Lynnem. Chciałam włożyć klucze do zamka, ale okazało się, że drzwi od gabinetu Kevina były już otwarte. Zaskoczona weszłam do środka i zobaczyłam dziewczynę siedzącą już za biurkiem.
- Hej - Powitałam ją uśmiechem, co spotkało się z chłodnym odburknięciem. - Kevin będzie dzisiaj później, ma trochę spraw do załatwienia. Także, masz trochę wolnego - Wyjaśniłam odkładając wszystko na miejsce.
- Mógł zadzwonić, z pewnością przydałaby mu się moja pomoc - Odpowiedziała nieco zaczepnie? Postanowiłam to zignorować - Złapałaś go na dziecko?
- Słucham? - Odwróciłam się do niej.
- No co? Niby dlaczego się z Tobą ożenił? Ani Ty ładna, ani zgrabna, poleciałaś na hajs i jego wygląd, a on na co? - Oparła się o swoją dłoń.
- Słuchaj, nie wiem o co Ci chodzi, ale pamiętaj, że jesteś tutaj tylko na stażu i nie potrzeba wiele, abyś z niego wyleciała. Więc, jeszcze jeden taki krzywy tekst do mnie i będziemy rozmawiać inaczej - Warknęłam wychodząc z biura. Weszłam do biura gdzie pracowałam. Lynn widział, że nie jestem zadowolona - gadałeś z tą nową stażystką?
- Przelotnie, wydaje się być miła, a co? - Spojrzał na mnie.
- A tak o pytam - Uśmiechnęłam się odpalając laptopa.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz