piątek, 9 lutego 2018

Od Taigi C.D Kevina

Patrzyłam na niego przez kilka minut, aż w końcu spuściłam wzrok. Wciąż trzymałam na nim swoją dłoń.
- Kevin... Boje się - Wyszeptałam. Pierwszy raz byłam tak przerażona. Nie przeraził mnie widok, ale sam fakt, że zginął miły starszy pan, który zawsze witał mnie uśmiechem. Przeraziło mnie, że to mogłam być ja. To do mnie chciał się włamać, a z pewnością był to ten sam mężczyzna. Byłam przekonana, że chodziło tylko o zwykłą kradzież, ale co jeśli od samego początku chciał mnie zabić? No tak, otwierając drzwi, sąsiedzi usłyszeliby mój krzyk. Wyszliby, zadzwonili na policję, musiał się tego wystraszyć.
- Ja wiem, spokojnie - Przytulił mnie do siebie i poczułam, jak kładzie na mojej głowie swój podbródek. - Spakuj swoje rzeczy, myślę, że to może być ten sam co zabił tamtą dziewczynę i ochroniarzy, spędzisz kilka nocy u mnie, a w Twoim mieszkaniu będzie ekipa. Jeśli będzie chciał się jakoś włamać i mu się uda, to spotka się z naszymi ludźmi, nie z Tobą - Wyszeptał, na co tylko skinęłam głową.
- Poczekasz? - Zapytałam.
- Pewnie, idź
Weszłam na górę, gdzie spakowałam kilka najważniejszych rzeczy. Kosmetyki, ale także i ubrania, piżamę i notatki, które będą mi potrzebne do egzaminów. Z większą torbą zeszłam na dół, gdzie czekał już na mnie Kevin.
- Gotowa? - Zabrał ode mnie torbę.
- Chyba tak...
- Musimy jechać na komendę, tam załatwię wszystko, oficjalnie będziesz pod moją ochroną i złożysz jeszcze raz wyjaśnienia. Wiem, że dużo tego, ale to konieczne... - Spojrzał na mnie z troską.
- Rozumiem - Skinęłam głową. Jechaliśmy w milczeniu, jakoś nie miałam ochoty, na rozmowy. Ciągle miałam w głowie to, że gdybym się wtedy nie obudziła, albo zrobiła to kilka minut później to mogłabym być martwa. Weszliśmy na komendę gdzie zostałam poproszona do jednego biura.
- Przyniosę Ci coś do jedzenia i picia. Masz na coś ochotę? - Kevin cały czas wydawał się zaaferowany całą sytuacją
- Coś ciepłego - Poprosiłam, kierując się do biura.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz