Kiedy wszedł, aby zabrać tylko swoją poduszkę, poczułam straszne ukłucie w sercu. Odwróciłam się do ściany i leżałam tak kilka minut, aż zaczęłam płakać. Tak po prostu... Nie mogłam znieść tego, że przez głupie żarty, mogę stracić moją największą miłość. Starałam się opanować swoje emocję, ale było to strasznie trudne. Nawet nie zauważyłam, kiedy wszedł do sypialni. Dopiero, gdy ułożył dłoń na mojej, zorientowałam się, że leży obok.
- Nie musiałeś być aż tak zimny... Przecież nie chciałam Cię obrazić - Wyszeptałam wciąż leżąc do niego tyłem. Wolną dłonią otarłam swoje oczy, a także policzki.
- Wiem, po prostu się zdenerwowałem, to nie jest... Temat do żartów - Westchnął, wciąż delikatnie muskając moje ramię ustami.
- Przepraszam - Powiedziałam cicho, jeszcze raz pociągając nosem.
- Ale nie płacz, już proszę... Tai, na spójrz na mnie - Jako, że wciąż nie chciałam się odwrócić, to zawisnął nade mną i tym sposobem sprawił, że w końcu odwróciłam głowę w jego stronę. - Tak lepiej - Uśmiechnął się delikatnie.
- Co zrobiłeś w kolano? - Zapytałam po chwili wpatrywania się w jego oczy.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz