Spojrzałam na chłopaków i również wybuchnęłam śmiechem. Nie mogłam się powstrzymać, mina i reakcja tego mężczyzny, była nie do opisania. Nie wiarygodne, że uwierzył w to wszystko.
- Ojej - Powiedziałam w końcu obracając się na fotelu - Nie sądziłam, że w to uwierzy, przecież na drzwiach jest Twoje nazwisko - Powiedziałam nadal rozbawiona.
- No tak jakby nie ma - Lynn z uśmiechem pokazał nam tabliczkę, którą musiał dyskretnie ściągnąć.
- No teraz już wiemy czemu się nie pokapował - Kevin wstał z podłogi opierając się o biurko - Ale przynajmniej nie musiałem słuchać przez 15 minut ckliwych historyjek.
- Nie będziesz mieć przez to problemów? - Zapytałam tylko na co pokręcił przecząco głową - A możesz coś dla mnie zrobić? - Powiedziałam z szerokim uśmiechem.
- Co takiego?
- Pozwolisz mi zastąpić Cię na cały dzień? - Zrobiłam wielkie oczy - Nie do spraw morderstw i tych poważnych, ale do takich mandatów, fajna zabawa - Przyznałam z uśmiechem.
- W sumie... Mam kilku takich typków, ale myślałem, że chcesz odpocząć - Zauważył.
- To jest lepsze, w tym czasie możesz sobie wszystko wypisać, a ja Cię trochę odciążę. No zgódź się, przecież ostateczne zdanie i tak będzie należeć do Ciebie - Zrobiłam dzióbek - Poza tym, podoba mi się, jak przede mną klęczysz - Dodałam pokazując mu czubek języka.
- Uuuu, współczuje i zazdroszczę jednocześnie, dasz jej radę w łóżku? - Zaśmiał się i wyszedł z pomieszczenia rzucając mi tabliczkę - Ja nikomu nic nie powiem! - Dorzucił na odchodne, zamykając za sobą drzwi.
- Widzisz, nikomu nic nie powie - Powtórzyłam z jeszcze większym uśmiechem.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz