- Oj tak, zdecydowanie tak. - wymruczałem z uśmiechem.
Złożyłem namiętny pocałunek na jej ustach, a później na szyi, jednak musieliśmy poczekać z tym do powrotu do domu. Obeszliśmy całe przedszkole, wspominaliśmy chwile, gdy się bawiliśmy, gdy siedzieliśmy obok siebie na stołówce i gdy trzymałem Tai drzwi w toalecie, bo jacyś chłopcy jej wtedy dokuczali.
Naszym następnym celem, również na terenie przedszkola był plac zabaw, oraz też ten nieco dalej. Myślę, że miałem najlepsze dzieciństwo, jakie można sobie wymarzyć. Miałem najlepszą przyjaciółkę, z którą zwiedzaliśmy różne miejsca, łamaliśmy zakazy rodziców... po prostu poznawaliśmy świat. Mieliśmy iść teraz do naszej szkoły, jednak w drodze tam mijaliśmy mój stary dom.
- Dalej taki sam. - powiedziała przytulając się bardziej do mojego ramienia.
- Tak, masz rację... - uśmiechnąłem się delikatnie. - Wejdziemy do środka? - spytałem.
- Jesteś pewny? - lekko się odsunęła i spojrzała na mnie.
- Tak, jakby nie było jestem właścicielem.
Podeszliśmy więc bliżej, wyjąłem zapasowe klucze ze starej kryjówki, którą zawsze stosowali rodzice. Otworzyłem i weszliśmy do środka. Pachniało... drewnem. Rozejrzałem się, wszystko bylo na swoim miejscu.
- Gdy zostałem sam, nie dotykałem prawie niczego. Chciałem, aby wszystko zostało tak, jak oni zostawili. Później nie chciałem go sprzedawać, nie miałem serca. - uśmiechnąłem się zaciskając zęby, po chwili podeszliśmy do schodów, nad którymi w drodze no góry bylo duzo zdjęć. - Patrz, to my - uśmiechnąłem sie gladząc zdjęcie, gdzie trzymam Tai na barana. Chodziliśmy wtedy jeszcze do przedszkola.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz