Delikatnie się uśmiechnąłem patrząc na nią.
- Cieszę się, że cię mam. - przytuliłem się do niej.
- Zawsze będę. - uśmiechnęła się głaszcząc mnie po włosach.
Obiad zjedliśmy normalnie u Tai, wieczorem zaczęliśmy szykować się do... moich rodziców. Nie ubieraliśmy się jakoś elegancko, w końcu była to zwykła kolacja, w zwykłym domu... a nie żadna 5 gwiazdkowa restauracja. Jako że było to blisko, poszliśmy na pieszo. Westchnąłem głęboko i zapukałem, po chwili otworzyła nam mama.
- Cieszę się, że was widzę. - uśmiechnęła się przytulając nas po kolei i wpuściła do środka.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz