- W butelkę mówisz... we dwóch? - pokręciłem rozbawiony głową.
- A czemu nie? - oparła lekko brodę o dłoń, patrząc na mnie.
- Będzie się w ogóle opłacało kręcić? - przechyliłem głowę na bok.
Tai zastanowiła się chwilę po czym uśmiechnęła.
- Najwyżej będziesz kilka razy. - stwierdziła.
- Albo ty - zauważyłem, na co tylko pokazała mi końcówkę języka.
Tak też wróciliśmy na łódź, ustawiłem ster tak, aby płynęła na skos prosto do domu, włączyłem jej też tryb, że sama płynęła, po tym usiadłem naprzeciwko Taigi na podłodze, gdzie mieliśmy grać w ową butelkę.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz